Aktualności

źródło: windykacja.pl

2019-07-24
Na GPW przybywa zadłużonych firm

Krajowy Rejestr Długów ponownie przeanalizował krajowe spółki z Giełdy Papierów Wartościowych. Wnioski? 15% z nich to dłużnicy notowani w KRD. Wzrosła zarówno liczba zadłużonych spółek, jak i wartość samego zadłużenia. [więcej]

2019-07-22
Oszczędności Polaków rosną

Polacy wierzą w moc oszczędzania. Już prawie połowie polskich gospodarstw domowych udaje się odłożyć nieco gotówki. W ocenach gospodarstw domowych pogarsza się jednak klimat do oszczędzania, a jednocześnie rośnie grupa ledwie wiążących koniec z końcem i przejadających swoje oszczędności. [więcej]

2019-07-22

Polacy wierzą w moc oszczędzania. Już prawie połowie polskich gospodarstw domowych udaje się odłożyć nieco gotówki. W ocenach gospodarstw domowych pogarsza się jednak klimat do oszczędzania, a jednocześnie rośnie grupa ledwie wiążących koniec z końcem i przejadających swoje oszczędności. Gospodarstwa domowe w Polsce nadal nieźle oceniają swoją kondycję finansową. Na przestrzeni ostatnich 10 lat prawie trzykrotnie zmniejszyła się grupa gospodarstw przyznających się do popadania w długi. Obecnie ten problem dotyczy 4 proc. respondentów. Zmniejszył się też odsetek gospodarstw twierdzących, że ich dochody z trudem starczają na życie - dziś to nieco ponad 38 proc., podczas gdy 10 lat temu wskazywał na niego co drugi badany. W kolejnych kwartałach ten aspekt kondycji gospodarstw domowych powinien jednak podlegać obserwacji, bowiem rok wcześniej osób deklarujących trudności w wiązaniu „końca z końcem”, było mniej niż 34%. Co ciekawe, nasilające się nastroje konsumpcyjne powodują, że obecnie aż 11 proc. badanych przyznaje się do „przejadania” swych oszczędności - to najwyższy odsetek od 10 lat i aż o połowę większy niż przed rokiem. Interesujący może być jednak fakt, że prawie połowie polskich gospodarstw domowych udaje się oszczędzić jakiekolwiek pieniądze. To odsetek wyższy aż o 65 proc. w porównaniu z rokiem 2009, ale niższy o prawie 15 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.Efektem pozytywnych nastrojów jest rosnąca skłonność do oszczędzania. Odsetek gospodarstw domowych, które uważają, że w najbliższych miesiącach uda im się zaoszczędzić, wynosi obecnie 24 proc. i jest dziś trzykrotnie wyższy niż przed 10 laty. Na co wydajemy zaoszczędzone pieniądze?W bieżącym badaniu wśród najważniejszych motywów gromadzenia oszczędności (badanych w cyklu półrocznym), najczęściej wskazywaną opcją było „bez specjalnego przeznaczenia”. Takich respondentów było ok. 23,5%. Na drugim miejscu znajduje się wypoczynek (22,6%), gdzie obserwowany jest trend wzrostowy od kilku edycji badania. Na trzecim miejscu uplasowała się potrzeba gromadzenia środków na bieżące wydatki konsumpcyjne (21,7%). Kolejne miejsce zajmują: oszczędności z przeznaczeniem na remont (18%) oraz oszczędzanie na zakup drobnych dóbr trwałych (10,2%). Podobnie jak w poprzednich edycjach badania, obecnie obserwowany odsetek gospodarstw domowych deklarujących oszczędności, które służą celom związanym z zakupem mieszkania lub samochodu, utrzymuje się na bardzo niskim poziomie. To odpowiednio 6,6% i 6,5% badanych. Udział gospodarstw domowych oszczędzających z przeznaczeniem na emeryturę jest niewielki, a dodatkowo w bieżącym badaniu uległ zmniejszeniu do 3,9% z 9,1%.Klimat do oszczędzaniaOdsetek gospodarstw domowych, będących zdania, że obecnie jest dobry lub bardzo dobry czasy by oszczędzać, wzrósł o 1/4 w porównaniu z badaniami sprzed 10 oraz 5 lat. Szczyt optymizmu został już jednak osiągnięty i wkroczyliśmy w fazę spadkową - od kilku kwartałów maleje odsetek respondentów uważających, że obecnie jest korzystny klimat do oszczędzania. Aktualnie jest on o 15 proc. niższy niż przed rokiem.- Ambicje zakupowe Polaków rosły w ostatnich latach szybciej niż ich realne dochody, co zapewne stanowi jeden z powodów osłabienia dynamiki przyrostu udziału gospodarstw domowych, optymistycznie podchodzących do oszczędzania. Jeszcze bardziej może niepokoić to, że rośnie różnica pomiędzy udziałem łącznym negatywnie nastawionych do oszczędzania i tych o przeciwnych opiniach. Zmiana odczuć gospodarstw domowych w tym obszarze wydaje się być nawet zaskakująco duża jak na okres wciąż utrzymującego się wzrostu gospodarczego oraz nadal rosnących płac. Jeśli ta tendencja zostanie utrzymana, to w kolejnych kwartałach nie tylko oszczędzanie, ale i konsumpcja mogą podlegać ogranic... [więcej]

2019-07-22
Firmy zalegają za ubezpieczenie

Towarzystwa ubezpieczeniowe prześcigają się w ofertach dla firm. O ile jednak klienci chętnie korzystają z tych ofert, o tyle niekoniecznie chętnie za nie płacą. Jak wskazują dane Krajowego Rejestru Długów, polscy przedsiębiorcy są winni ubezpieczycielom ponad 161,4 mln zł - jeszcze trzy lata temu było to o blisko 100 mln zł mniej. Największe długi generują JDG-i i firmy działające w transporcie. Według Polskiego Instytutu Ekonomicznego, blisko połowa przedsiębiorstw (49%) korzysta z jakiejś formy ubezpieczenia bądź gwarancji ubezpieczeniowej. W kręgu zainteresowań firm znajdują się ubezpieczenia majątkowe, finansowe, inwestycyjne, oszczędnościowe czy ubezpieczenia transakcji sprzedaży swoich wyrobów lub usług. Towarzystwa ubezpieczają majątki firm, np. budynki, lokale, maszyny, urządzenia; chronią od ryzyka powodzi lub kradzieży z włamaniem; oferują pomoc fachowców w trudnych sytuacjach czy nawet wypłacają odszkodowanie od utraty dochodu. Niestety wielu klientów korzystających z usług ubezpieczycieli ma problem z rzetelnym opłacaniem składek. Firmy są winne towarzystwom ubezpieczeniowym ponad 161,4 mln zł. Jeszcze w 2016 roku było to 62,7 mln zł.Słaba kondycja czy słaba wiedzaNajmniej rzetelnymi płatnikami składek są właściciele najmniejszych przedsiębiorstw: blisko 60% zobowiązań firmowych to długi wygenerowane przez jednoosobowe działalności gospodarcze. 30% długów ubezpieczeniowych należy do spółek z ograniczoną odpowiedzialnością, zaś pozostała część zadłużenia pochodzi od spółek akcyjnych, komandytowych, jawnych i cywilnych. Zdaniem ekspertów, niska rzetelność płatnicza najmniejszych przedsiębiorstw wynika m.in. z ich słabej kondycji finansowej.- Po pierwsze, jednoosobowe działalności gospodarcze stanowią najliczniejszą grupę firm w naszym kraju, dlatego przeważają także w gronie dłużników. Po drugie, sytuacja tych firm na rynku od lat jest najtrudniejsza. Pokazuje to chociażby nasz cykliczny raport, tworzony wspólnie z Konferencją Przedsiębiorstw Finansowych, „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”. Mikrofirmy nie tylko miesiącami są zmuszone czekać na zapłatę od swoich kontrahentów, ale też z powodu zatorów płatniczych z trudem regulują własne zobowiązania. Dla nich prowadzenie działalności wiąże się z dużymi kosztami: to jest ZUS, podatki, czynsze, wynagrodzenia. W tej sytuacji opłata składek ubezpieczeniowych często wędruje na sam koniec listy przelewów - zauważa Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów BIG SA.Inne przyczyny niepłacenia to niekompletne dokumenty i nieznajomość ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych:- Ponagleni wezwaniem do zapłaty przedsiębiorcy często zasłaniają się wymówkami: „zapodziałem umowę”, „nie wiedziałem, że muszę płacić”... Tymczasem opłacanie składek ubezpieczeniowych wynika bezpośrednio z umowy, którą firma zawiera z ubezpieczycielem, a której potwierdzeniem jest polisa. Jeśli więc klient nie opłaca składek, to znaczy, że nie wywiązuje się z umowy. Największym problemem ubezpieczycieli są jednak zaległości składkowe z tytułu ubezpieczeń obowiązkowych, na przykład OC, które opłaca się w ratach. Prawo nakłada na ubezpieczyciela obowiązek ochrony ubezpieczeniowej nawet w sytuacji, gdy klient nie reguluje składek w terminie. Takich sytuacji jest niestety bardzo wiele i takie właśnie przypadki najczęściej trafiają do windykacji - mówi Jakub Kostecki, prezes Zarządu Kaczmarski Inkasso.Transport, handel, budownictwo…Najbardziej zadłużoną branżą jest transport. Przewoźnicy są winni ubezpieczycielom ponad 63,5 mln zł. Na drugim miejscu znajdują się firmy handlowe z długiem powyżej 23,3 mln zł, dalej - budowlane (14,5 mln zł), usługowe (9,9 mln zł), przemysłowe (9,1 mln zł), finansowe (3,9 mln zł) i gastronomiczne (2,3 mln zł). Ponad 1,... [więcej]


2019-07-22
Nie długi, a wzrost cen żywności jest problemem dla gospodarstw domowych

Według ostatniego raportu z badania „Sytuacja na rynku consumer finance”, prowadzonego co kwartał wśród polskich gospodarstw domowych przez Konferencję Przedsiębiorstw Finansowych i Instytut Rozwoju Gospodarczego SGH, najczęstsza wysokość zaciągniętego zobowiązania mieści się w przedziale od 1 tysiąca do 10 tysięcy złotych, co oznacza poprawę sytuacji w tym zakresie. Maleje także wysokość deklarowanej comiesięcznej raty, spłacanej przez statystycznego Polaka w banku lub instytucji pożyczkowej. Skutek? Zmniejszają się długi i obawy Polaków o ich spłatę w najbliższej przyszłości.W przypadku zadłużenia kredytowego dominują te gospodarstwa domowe, które posiadają kredyt lub pożyczkę o wartości mieszczącej się w przedziale od 1 001 do 10 000 zł. Stanowią one obecnie 43,7 proc. ogółu, a w ciągu roku przybyło ich o około 1/4. To dobra wiadomość. Stało się tak dzięki zmniejszeniu się odsetka gospodarstw domowych w wyższej grupie zadłużenia - od 10 001 do 50 000 zł. Na drugim miejscu plasują się te, które mają w swoich portfelach długi przekraczające 50 000 zł - dziś to 24 proc. wszystkich zadłużonych gospodarstw. Co szósty ankietowany posiada zobowiązanie kredytowe w wysokości od 10 do 50 tys. zł. Jeszcze rok temu łączny udział zobowiązań wobec instytucji kredytowych, przewyższających 10 tysięcy złotych, wynosił ponad 50%, podczas gdy aktualnie jest to niewiele ponad 39%. Drobnokwotowe zadłużenie (poniżej 1 000 zł) posiada 17 proc. respondentów - o prawie 1/5 więcej niż przed rokiem, co jest także dobrą wiadomością.Co prawda, rośnie udział zobowiązań kredytowych o wielkości powyżej 50 tysięcy złotych, ale nie jest to zła wiadomość. Nawet wprost przeciwnie - oznacza to, że polskie gospodarstwa domowe są dobrze oceniane przez instytucje finansowe z punktu widzenia ryzyka kredytowego. Poprawia się bowiem ich pozycja finansowa oraz powiększa się majątek np. poprzez inwestycje w nieruchomości mieszkalne.- Ta sytuacja może dziś napawać optymizmem, pomimo doniesień o rosnących saldach informacji negatywnej w biurach informacji gospodarczej, tzw. BIG-ach. To ostatnie zjawisko wynika nie wprost i wyłącznie, jak często się to błędnie przedstawia, z drastycznego pogarszania się sytuacji w obszarze nadmiernego zadłużenia. W głównej mierze wynika ono z rosnącej odpowiedzialności przedsiębiorców i świadomości potrzeby dzielenia się informacją o dłużnikach. Tak działa coraz więcej przedsiębiorców, dzięki czemu to bazy danych w BIG-ach rosną, a nie drastycznie gorzej jest w gospodarce - twierdzi Andrzej Roter, Prezes Zarządu KPF.Z wielkością posiadanych zobowiązań ściśle powiązana jest przeciętna wielkość spłat dokonywanych przez gospodarstwa domowe. Podobnie jak w przypadku osób spłacających miesięcznie ponad 1 tys. zł, spada odsetek osób płacących miesięczną ratę w wysokości od 501 do 1 000 zł. Dziś to prawie 19 proc. respondentów, podczas gdy rok temu było ich 24 proc. Co trzeci badany posiada miesięczne zobowiązanie kredytowe mieszczące się w przedziale pomiędzy 201 a 500 zł. To spadek o prawie 15 proc. w stosunku do analogicznego okresu w zeszłym roku. Obecnie aż 28,9 proc. gospodarstw domowych stanowią te, których miesięczna rata wynosi mniej niż 200 zł. W ciągu minionego roku ich liczba zwiększyła się prawie dwukrotnie, co jest skutkiem transferu do tej grupy tych gospodarstw domowych, których obciążenia comiesięczną ratą były wcześniej wyższe.- Zmniejszający się udział comiesięcznej raty to efekt rosnących wynagrodzeń. Już o blisko 15% wzrosła średnia krajowa, ale i płaca minimalna - wyjaśnia dr Mirosław A. Bieszki, Doradca KPF ds. ekonomicznych. - Dodatkowo do spadku udziału obciążeń miesięcznych przyczynia się wydłużanie okresu, na jaki zaciągamy zobowiązania kredytowe. Już ponad 50% ogólnej wartośc... [więcej]

2019-06-03
Skip tracing, jak windykować należności od zaginionego dłużnika

Współcześnie bardzo często dłużnicy, którzy nie chcą uregulować swoich zobowiązań znikają, zmieniają nr telefonu, adres mailowy i ukrywają swój majątek, przez co odzyskanie długu jest utrudnione, ale nie niemożliwe. Wprawdzie nie ma skutecznej windykacji należności bez aktualnych informacji o dłużniku, ale są już sposoby, aby zlokalizować jego miejsce położenia i pozyskać jak najwięcej informacji o jego majątku, co zwiększa szanse na skuteczne odzyskanie długu. Jedna z tych technik jest skip tracing, na rynku znajdziemy wiele firm, które oferują uszlachetnianie danych. Co to jest skip tracingSkip tracing to metoda ułatwiająca odzyskiwania utraconych długów od osób, które po upływie terminu na uregulowanie zobowiązania zmieniły miejsce zamieszkania i wszelkie dane kontaktowe, uniemożliwiając kontakt wierzyciela. To technika polegająca na poszukiwaniu wszelkimi legalnymi metodami informacji o dłużniku, głównie poprzez śledzenie śladów pozostawionych przez dłużnika w zasobach Internetu. Pojęcie pochodzi od brytyjskiego wyrażenia “to skip town” oznaczającego nagłe opuszczenie miasta.Gdzie znaleźć informacje o dłużnikuSkip tracer może korzystać z różnych metod pozyskiwania danych, jednak Internet w XXI to chyba największe źródło informacji o jego użytkownikach, pozostawione tam ślady zostają na zawsze. Trend udostępniania danych w sieci systematycznie wzrasta, co pozytywnie wpływa na możliwości specjalistów w branży windykacyjnej w zakresie skuteczności wyegzekwowania zadłużenia. Portale społecznościowe tj. Facebook, Instagram, Tinder, SnapChat zapewniają łatwy dostęp do milionów zdjęć i informacji o zainteresowaniach, poglądach, pracy, członkach rodziny, przyjaciołach, odwiedzonych miejscach.Często pracodawcy wymagają od pracowników aktywności na portalach tj. Linkedin, GoldenLine czy Twitter. Zastępowanie dokumentów papierowych elektronicznymi, aktywność na forach, podanie swoich danych na portalach aukcyjnych typu Olx, Allegro, Amazon stanowi przydatne źródło informacji przydatnych w procesie egzekucyjnym. Wyszukiwarki internetowe m.in. Google to kolejne źródło informacji o dłużniku. Znając czyjeś imię i nazwisko lub pseudonim możemy sprawdzić z kim jest w związku, w jakich wydarzeniach planuje wziąść udziała, co wystawił lub licytuje w aukcjach internetowych.Dzięki rozwiniętym narzędziom geolokalizacji, skip z tracer z łatwością może znaleźć dłużnika oraz jego majątek na terenie kraju i za granicą. Co więcej może korzystać z informacji dostępnych w powszechnie obowiązujących rejestrach jak KRS, CEiDG, czy RNP. W dobie rozwoju nowoczesnych technologii i mass mediów nawet będąc ostrożnym łatwo wyjawnić dużo cennych informacji. Według badań rynku tylko ⅓ użytkowników sieci umiejętnie ukrywa swoje dane. Możliwości internetu ułatwiają nam komunikację oraz dostęp do różnego rodzaju informacji, jednak musimy pamiętać, że informacje pozostawione w sieci, mogą zostać wykorzystane przez każdego, także niepożądanych odbiorców.DMSales - narzędzie wspierające pracę windykatorówPlatforma DMSales to niezwykle skuteczne, narzędzie analityczne, które na bieżąco analizuje informacje obejmujące dane adresowe oraz kontaktowe firm i osób prywatnych, a także informacje o często odwiedzanych miejscach i przebywaniu w różnych lokalizacjach,. o dokonanych zakupach i innych aktywnościach. Na ich podstawie budowane są bazy danych Klientów. Jedną z funkcji platformy jest uszlachetnianie danych, czyli uzupełnienie informacji o danej osobie lub firmie w oparciu o dane które już posiadasz, dzięki czemu możesz znaleźć informacje o dłużnikach.Dane pozyskiwane są w oparciu o procedury weryfikacji ustalane indywidualnie z każdym Klientem. Wzbogacanie danych na platformie DMSales umożliwia uszlachetnienie ich o adres dłużnika, numer ... [więcej]

2019-05-21
Długi z odroczonym terminem płatności

Aż 29 proc. Polaków przynajmniej raz miało problem z terminową spłatą zobowiązań. Najczęściej radzą z tym sobie… przesuwając spłatę na późniejszy termin. Przyznaje tak ponad 1/3 z nich, z kolei 31 proc. zaciska pasa, aby mieć z czego uregulować dług. Co czwarta osoba ratuje się „kredytem” u rodziny lub znajomych, a co piąta podejmuje dodatkową pracę. Taki obraz płatniczych zachowań Polaków przynosi badanie przeprowadzone przez IMAS International na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. W bazie danych KRD figuruje obecnie 2 534 380 osób, które nie oddały łącznie 45,8 mld zł. Badanie „Dlaczego Polacy się zadłużają” pozwoliło dowiedzieć się, gdzie się zapożyczamy (1. część), a także jak radzimy sobie ze spłatą długów (2. część). Trudno spłacać, gdy życie zaskakujeZ badania KRD wynika, że 29 proc. Polaków miało kłopot z terminowym regulowaniem swoich zobowiązań - kredytów i pożyczek, ubezpieczenia, ale także czynszu, rachunków za telefon, prąd, gaz, Internet, telewizję itp. Problem ten z reguły nie dotyczy osób starszych w wieku powyżej 65 lat - 83 proc. z nich nigdy nie miało takich perturbacji. Kłopoty ze spłatą zobowiązań mają kilka przyczyn. U 1/3 osób pojawiają się nieplanowane wydatki, jak naprawa samochodu czy sprzętu domowego. To powoduje, że domowego budżetu nie wystarcza na wszystkie potrzeby i robi się w nim dziura. 17 proc. osób potwierdza, że po prostu wydało za dużo na rzeczy, które akurat musiało kupić. Dla ¼ źródłem problemów finansowych jest utrata pracy bądź zmniejszenie pensji. To dość zaskakujący wniosek z badania, biorąc pod uwagę, że dziś praca szuka człowieka, a nie odwrotnie. Jednak o ile w dużych i średnich miejscowościach etaty są, to w małych miejscowościach i na wsiach, zwłaszcza tych położonych z dala od większych ośrodków, możliwości zatrudnienia są bardzo ograniczone. Utrata pracy bądź zmniejszenie pensji nierzadko oznacza wtedy poważne zawirowania finansowe dla całej rodziny. Także mieszkańcy dużych aglomeracji miewają problemy z zatrudnieniem. Są bowiem branże, które redukują etaty i pracownikom nie zawsze udaje się od ręki znaleźć nową pracę na satysfakcjonujących warunkach. Wtedy do czasu znalezienia odpowiedniej oferty z ostrożności ograniczają wydatki, ale także nie regulują stałych zobowiązań. Zwłaszcza gdy dotychczasowa pensja była na tyle niska, że pozwalała na życie „od pierwszego do pierwszego”.Badanie obnażyło jednocześnie niefrasobliwość Polaków, bo aż 17 proc. osób przyznało, iż zaciągając zobowiązania liczyło, że „jakoś to będzie”. Niemal co 10. osoba wydawała pieniądze lekką ręką zupełnie nie kontrolując, na ile w danym miesiącu może sobie pozwolić.- Okazuje się, że jest też spora grupa osób, które nie spłacają długów całkowicie świadomie. 9 procent badanych mówi wprost, że wiedziało, iż będzie miało problem ze spłatą, ale planowało rozłożyć ją na dłuższy czas. Z kolei 3 procent osób zaciąga różne zobowiązania i reguluje je wtedy, kiedy im pasuje. Znamienne jest także to, że 4 procent badanych celowo nie spłaca długu i czeka na ostateczne wezwanie do zapłaty. Ale to nie wszystko, bo 1 procent otwarcie przyznaje, że w ogóle nie zamierza spłacać długów. To droga donikąd, bo różne zobowiązania szybko się nawarstwiają i zamiast tysiąca złotych do oddania nagle robią się trzy tysiące - mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów.W rzeczywistości ta grupa świadomych dłużników jest większa, bo nawet w anonimowych badaniach ankietowych część respondentów nie przyznaje się do postaw, które nie są społecznie akceptowane.Więcej pracują, aby załatać dziurę w budżecie Mając zaległości finansowe nie tak łatwo jednak wyjść na prostą, ale ważne, aby nie... [więcej]

2019-05-21
Niezdrowe długi lekarzy

Rynek medyczny rozwija się w zawrotnym tempie, a Polacy coraz chętniej korzystają z prywatnej opieki lekarskiej. Z jednej strony jest to efekt trudności z dostępem do państwowej służby zdrowia, z drugiej - wzrostu płac, który pomaga leczyć się poza NFZ. Dobra passa nie chroni jednak branży medycznej przed problemami finansowymi. Z danych Krajowego Rejestru Długów wynika, że prywatne przychodnie i gabinety lekarskie mają ponad 100 mln zł długów. Według ostatnich danych firmy badawczej PMR w 2017 r. rodacy wydali na prywatne usługi medyczne niebagatelną kwotę 22 mld zł. Z jej raportu "Rynek prywatnej opieki zdrowotnej w Polsce 2017. Analiza rynku i prognozy rozwoju na lata 2017-2022" wynika, że rynek będzie rósł w tempie 7 proc. rocznie, czyli w niedalekiej perspektywie 2022 r. będzie warty 31 mld zł. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że największe wzrosty sprzedaży usług notują duże komercyjne sieci medyczne, wspierane silnym marketingiem i napędzane abonamentami, jakie firmy wykupują swoim pracownikom w formie benefitów pozapłacowych. Poza sieciami rynek prywatnych usług medycznych jest w Polsce bardzo rozdrobniony, a wzrosty w tej części rynku nie są i raczej nie będą aż tak wysokie jak wśród dużych graczy. W latach 2017-2022 średni roczny wzrost rynku prywatnej opieki zdrowotnej - rozumianego jako wydatki na usługi medyczne, również w formie ubezpieczeń i abonamentów, jak i wydatki na leki i parafarmaceutyki - wyniesie ok. 6 proc. Zdaniem ekspertów największy potencjał ma jednak segment świadczeń płatnych bezpośrednio z kieszeni pacjenta - stąd prognozowane 7 proc. wzrostu rocznie.Blaski i cienie szybkiego wzrostu Szybki rozwój rynku ma jednak nie tylko swoje blaski, ale również cienie. Z najnowszego zestawienia Krajowego Rejestru Długów wynika, że prywatna służba zdrowia ma ponad 100 mln zł zaległości. Obejmuje ono przychodnie i gabinety lekarskie, a także pozostałą działalność w zakresie prywatnej opieki zdrowotnej, jak gabinety rehabilitacyjne i fizjoterapeutyczne czy laboratoria medyczne. Przy czym zarówno jeśli chodzi o liczbę dłużników, jak i wielkość zadłużenia, zdecydowanie przeważają jednoosobowe działalności gospodarcze.- Kwota 100 mln złotych oznacza aż 10-krotny wzrost zadłużenia w stosunku do zaległości, jakie prywatne podmioty medyczne miały zaledwie 5 lat temu. W 2014 roku było to 10 mln zł. Obecnie w naszej bazie danych figuruje 2 164 dłużników, którzy mają do oddania średnio 46 427 zł. Pięć lat temu było ich 904, a średni dług wynosił 11 tys. złotych - wylicza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Na szybki rozwój rynku ma wpływ mają m.in. nowe technologie, np. możliwość umawiania wizyt przez Internet bez konieczności odwiedzania placówki medycznej oraz wysoka dynamika konsumpcji gospodarstw domowych, dobra sytuacja na rynku pracy i wzrost dochodu rozporządzalnego na osobę. To one będą napędzać prywatny rynek medyczny w Polsce w kolejnych latach. - Polacy płacąc za wizytę u lekarza i badania oczekują wysokiego poziomu obsługi, zarówno jeśli chodzi o kompetencje lekarzy oraz personelu medycznego, jak i sprzętu, na jakim wykonywane są badania czy zabiegi. Dla prywatnych przychodni i gabinetów oznacza to konieczność inwestowania w nowoczesne wyposażenie, a także rozwiązania podnoszące komfort obsługi pacjentów, jak choćby dostęp do wyników badań online. Oznacza to duże nakłady, finansowane zazwyczaj kredytem bankowym lub leasingiem. Potwierdzają to dane KRD - mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.Wierzycielami branży prywatnych usług medycznych są bowiem w głównej mierze banki, które pożyczają pieniądze na zakup sprzętu - lekarze mają im do oddania 53 mln zł. To aż połowa wszystkich długów tej branży notowanych w K... [więcej]


2019-07-22
Co piąty przedsiębiorca nie dostaje kredytu

Banki przykręcają kurek z kredytami. Jak pokazują najnowsze badania Instytutu Keralla na zlecenie firmy faktoringowej NFG, już co piąty przedsiębiorca doświadczył ze strony banku odmowy na uzyskanie kredytu. Jeszcze w 2016 roku - w podobnej sytuacji był co siódmy przedsiębiorca. Dla małych i średnich firm oznacza to, że trudniej będzie im pozyskać finansowanie na bieżącą działalność i inwestycje. W I kwartale 2019 roku banki znów zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów dla przedsiębiorców. Przyczyn tego jest wiele. To m.in. wzrost ryzyka niektórych branż (np. branży budowlanej), ale również rezygnowanie z mniej rentownych produktów bankowych. Istotnie, sytuacja finansowa branży bankowej od kilku lat pogarsza się. Wzrost kosztów, regulacyjne obciążenia czy niskie stopy procentowe - to tylko niektóre problemy tego sektora. Według Związku Banków Polskich, zwrot z kapitałów sektora bankowego w 2018 roku zmniejszył się prawie o połowę w stosunku do roku 2011, a zysk netto sektora w styczniu br. skurczył się do 255 mln zł wobec 1,75 mld zł w 2013 roku. Optymizmem nie napawają też dane Krajowego Rejestru Długów, z których wynika, że wartość przeterminowanych należności, jakie mają spółki i mikroprzedsiębiorstwa wobec banków, wzrosła w ciągu roku o ponad ćwierć miliarda złotych (z 969 mln zł do 1,2 mld zł), a odsetek firm, które przestały terminowo spłacać kredyty w bankach, wzrósł o 30%. Nic więc dziwnego, że banki postanowiły zaostrzyć kryteria udzielania kredytów dla firm.Kredyty coraz trudniej dostępne…Najnowszy raport Instytutu Keralla na zlecenie firmy faktoringowej NFG „Percepcja faktoringu w MŚP”, wskazuje, że w 2019 roku 20,6% przedsiębiorstw spotkało się z odmową kredytu ze strony banku. W 2016 roku takiej odmowy doświadczyło 14,1% przedsiębiorców. Widać więc, że dostępność kredytów firmowych w Polsce spada, co oznacza, że coraz więcej właścicieli ubiegających się o kredyt, nie otrzymuje niezbędnego wsparcia. Najbardziej stratne w tym przypadku są JDG-i (20,6% wskazań) i małe spółki (24,1%), a także przedsiębiorcy prowadzący działalność usługową (22,6%) i produkcyjną (22,1%). Nieco rzadziej odmowę słyszały firmy średnie (13%) oraz działające w branży handlowej (15,4%). [więcej]

2019-07-22
5 miliardów złotych długu mikroprzedsiębiorców

76% zadłużonych firm figurujących w Krajowym Rejestrze Długów, to przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą. Wierzycielom są winni ponad 5 mld zł - o 3,2 mld zł więcej niż przed 5 laty. Sami mają do odzyskania od kontrahentów 910 mln zł - najwięcej od dużych firm. W bazie danych KRD BIG widnieje prawie 190 tys. mikroprzedsiębiorstw, które mają do oddania swoim wierzycielom ponad 730 tys. zobowiązań o łącznej wartości 5 mld zł. Średnie zadłużenie każdego z nich to ponad 26,5 tys. zł, ale rekordzista zalega ze zwrotem aż 14,48 mln zł. Choć w ciągu ostatnich 5 lat liczba zadłużonych jednoosobowych działalności gospodarczych zwiększyła się o ponad 62%, to ich zadłużenie wzrosło aż o 174%.- Przyczyn zadłużania się mikroprzedsiębiorców jest wiele. Częściowo odpowiadają za to nietrafione inwestycje, zwłaszcza jeśli na ich sfinansowanie był zaciągnięty kredyt lub inwestor skorzystał z leasingu. Umiejętność analizy potrzeb rynku nie jest najmocniejsza w tym segmencie przedsiębiorstw, a koniunktura gospodarcza sprzyja nadmiernemu optymizmowi. W części branż za rosnące zadłużenie odpowiada niesprzyjające otoczenie gospodarcze, czy to w Polsce czy za granicą. Istotnym czynnikiem zadłużania się są też zatory płatnicze, a zwłaszcza zjawisko niepłacenia przez duże spółki. Na nie przypada 47% wierzytelności, jakie mają do odzyskania mikrofirmy - wyjaśnia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.Największe długi - handel, budownictwo, transport, przemysłNajbardziej pogrążone w długach są firmy handlowe, które mają do uregulowania prawie 210 tys. zobowiązań o łącznej wartości 1,46 mld zł. Na liście dłużników jest aż 51,5 tys. małych sklepów i hurtowni. Drugie na liście najbardziej zadłużonych branż jest budownictwo z długiem w wysokości 875 mln zł. Tyle ma do oddania 37,1 tys. małych zakładów budowlanych. Zdecydowana większość z nich (64,5%) to podwykonawcy zajmujący się na budowach pracami specjalistycznymi - elektrycy, tynkarze, hydraulicy itp. Mali przewoźnicy mają do oddania swoim wierzycielom 657 mln zł, a niewielkie zakłady przemysłowe 526 mln zł. W tej ostatniej branży najliczniejszą grupę stanowią producenci artykułów spożywczych, wyrobów z drewna i metalu.- We wszystkich tych branżach mamy do czynienia z olbrzymim rozdrobnieniem, dużą konkurencją i niskimi marżami. Do tego rykoszetem uderza w przedsiębiorców niekorzystne otoczenie gospodarcze, które powoduje zmniejszenie przychodów. W przypadku sklepów zakaz handlu w niedzielę, w budownictwie rosnące ceny materiałów i brak rąk do pracy, a w transporcie konieczność dostosowania wynagrodzeń kierowców do regulacji obowiązujących w państwach, do których jeżdżą, czyli głównie Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii - zauważa Andrzej Kulik, ekspert Rzetelnej Firmy.Największy kłopot to kredytLista wierzycieli, którym przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą są winni najwięcej pieniędzy, nie odbiega od tego, co dzieje się w całej gospodarce. Największe zadłużenie, ponad 1,9 mld zł, mikroprzedsiębiorcy mają wobec funduszy sekurytyzacyjnych, które skupują długi głównie od banków, ale też operatorów telefonicznych czy towarzystw ubezpieczeniowych. Drugim największym wierzycielem tych firm jest sektor finansowy, któremu jednoosobowe firmy muszą oddać ponad 1,5 mld zł, z czego większość, bo ponad 1 mld zł bankom, 195 mln zł firmom leasingowym i 211 mln zł faktorom. Z tego zestawienia widać, że największym problemem dla mikroprzedsiębiorców jest finansowanie działalności - niespłacane kredyty to pośrednio i bezpośrednio prawie 68% ich długu.- Najbardziej narażone na nieotrzymanie zapłaty od kontrahentów są właśnie najmniejsze firmy. Jak pokazuje nasze najnowsze badanie „... [więcej]

2019-07-22
Spowolnienie gospodarcze wymusiło na firmach redukcję kredytu kupieckiego dla odbiorców

Coroczny przegląd i prognozę globalnego średniego współczynnika spłaty należności (DSO), na podstawie próby 25 tys. spółek giełdowych w 20 sektorach i 36 krajach. Współczynnik obiegu należności (Days Sales Outstanding - DSO) informuje, ile czasu zajmuje notowanym firmom odzyskanie gotówki od klientów. Globalny średni współczynnik obiegu należności (DSO) obniżył się o -1 dzień do 65 dni w 2018 r., po najwyższym w ciągu ostatniego 10-lecia poziomie w roku 2017. Oznacza to, iż firmy są bardziej ostrożne i tak też podchodzą do dyscypliny płatniczej swoich klientów. Ponieważ wzrost światowego PKB ulega dalszemu spowolnieniu, Euler Hermes spodziewa się, że DSO osiągnie poziom 64 dni w 2019 r. Chińskie firmy nadal odnotowują najdłuższy średni okres spłaty swoich należności, wynoszący 92 dni, przy czym jedna czwarta tych firm otrzymuje płatność dopiero po czterech miesiącach, co potwierdza ich rolę jako “niewidocznych banków” na poziomie lokalnym - krajowym jak i regionalnym - dla reszty Azji. Kraje śródziemnomorskie powróciły do swojego złego nawyku opóźnionego regulowania płatności: średni wskaźnik DSO dla Włoch, Francji, Grecji i Hiszpanii wydłużył się w ubiegłym roku odpowiednio o +5 dni, +2 dni, +2 dni i +1 dzień. Firmy w sektorach elektronicznym (-2 dni), maszynowym (-1 dzień) i budowlanym (-3 dni) nadal odczuwają bolesne skutki najdłuższego DSO, wynoszącego odpowiednio 89, 86 i 82 dni w 2018 r. - znacznie powyżej globalnej średniej. Firmy B2C miały lepszą kontrolę nad terminami płatności.Opracowanie Euler Hermes pokazuje, że po osiągnięciu 10-letniego, najwyższego poziomu w 2017 r., globalny średni wskaźnik obiegu należności DSO uległ skróceniu o 1 dzień do 65 dni w 2018 r., co oznacza, że firmy stają się bardziej ostrożne i szybciej starają się odzyskać z rynku swoje należności wraz z globalnym spowolnieniem gospodarczym. Ponieważ wzrost światowego PKB ulega dalszemu spowolnieniu, Euler Hermes spodziewa się, że DSO osiągnie poziom 64 dni w 2019 r.Firmy są zaniepokojone globalnym spowolnieniem wzrostuW 2017 r. ponowne przyspieszenie światowego wzrostu gospodarczego doprowadziło do zauważalnego wydłużenia globalnego średniego okresu obiegu należności - DSO, który osiągnął swój najwyższy poziom od 2007 r., tj. 66 dni. Firmy miały wtedy większe zaufanie do klientów ze względu na lepsze i lepiej rokujące otocznie gospodarcze i finansowe.Tym niemniej w roku 2018 mieliśmy do czynienia z globalną niepewnością w sferze gospodarczej, która - jak prognozuje Euler Hermes - skutkować będzie spowolnieniem globalnego wzrostu gospodarczego w 2019 r. do poziomu 2.9% r/r, w porównaniu z 3.1% r/r w 2018 r. Zaniepokojone firmy zaostrzają warunki kredytowania swoich odbiorców. W konsekwencji DSO będzie kontynuował tendencję spadkową, do poziomu średnio 64 dni w 2019 r.Globalna tendencja spadkowa od Azji do krajów nordyckichChiny ponownie odnotowują najdłuższy średni okres płatności na świecie wynoszący 92 dni (+27 dni ponad globalną średnią), mimo zredukowania swojego DSO (o -1 dzień w 2018 r. w stosunku do 2017 r.). Odzwierciedla to rolę chińskich firm, jako “niewidocznych banków” na poziomie krajowym i dla dużych partnerów handlowych, co wynika z mniej rozwiniętego, otwartego systemu finansowego. Jest to jednak niebezpieczne, bowiem z tego powodu chińskie firmy są bardziej wrażliwe na wszelkie ryzyka finansowe.Kraje nordyckie i Ameryka Północna z powodzeniem utrzymały dyscyplinę płatności swoich klientów. Przy zwykle strukturalnie niższych poziomach niż reszta świata, w 2018 r. Kanada i USA zdołały mimo wszystko zredukować swój DSO odpowiednio do 52 i 51 dni. Świadczy to zarówno o kulturowych uwarunkowaniach prowadzenia biznesu, jak i o tym, że firmy o dużych zasobach gotówki w tych krajach mogą szybko przystoso... [więcej]

2019-07-22
Polskie przedsiębiorstwa stoją w obliczu trudności

Najlepsze dni Polski pod względem dobrych wyników gospodarczych są już prawdopodobnie za nami - raport Euler Hermes. Najważniejsze wnioski: Impuls z Unii Europejskiej w postaci silnego popytu eksportowego i wzrostu inwestycji, a także konsumpcja przyczyniły się do niedawnego ożywienia gospodarczego, ale… Analiza Euler Hermes sugeruje, iż najlepsze dni Polski pod względem dobrych wyników gospodarczych są już prawdopodobnie za nami. Dlaczego? Przyczyną problemów polskich firm jest obecne spowolnienie na głównych rynkach eksportowych, ale nie mniej ważne są przyczyny systemowe kumulujące się w przestarzałym modelu biznesowym Wspólną cechą wielu polskich firm z sektora MŚP jest niska innowacyjność, a co za tym idzie niska wartość dodana; powszechne jest (jako element biznesplanu) poleganie przede wszystkim na niskich kosztach pracy, co w ostatnich trzech latach prowadziło do spadku rentowności Ryzyko biznesowe rośnie: pomimo tego, że wskaźnik DSO (obiegu należności) spółek notowanych na giełdzie jest lepszy od średniej globalnej, to wskaźnik ten dla całego rynku nie jest już tak korzystny, a liczba niewypłacalności polskich firm rośnie czwarty rok z rzędu Wyeliminowanie strukturalnych słabości poprawiłoby długoterminowe perspektywy dla PolskiPKB - lekkie wahania w górę i w dółW ciągu ostatnich pięciu lat Polska doświadczyła szybkiego wzrostu gospodarczego w przeciętnie średniorocznym tempie +4%, napędzanego przez silny popyt zagraniczny, boom inwestycyjny i wyraźnie wzmacniający się rynek pracy (liczba zatrudnionych wzrosła w ciągu ostatnich 5 lat o średnio 2,1% rocznie). Podczas gdy dwa ostatnie czynniki wzrostu powinny utrzymać się w 2019 r., to popyt zagraniczny (zwłaszcza ze strefy euro) zaczął już słabnąć. W efekcie pogarszającego się stopniowo otoczenia gospodarczego na świecie analitycy Euler Hermes spodziewają się spowolnienia wzrostu gospodarczego Polski z +5,1% w 2018 r. do +4% w 2019 r. i +3,3% w 2020 r.Wzrost gospodarczy nie wyeliminował czynników ryzyka dla firm, przeciwnie - ryzyko niewypłacalności wyraźnie wzrosłoRyzyko w sektorze przedsiębiorstw będzie rosło. Chociaż współczynnik spłaty należności (DSO) spółek giełdowych wskazuje, że duże firmy cieszą się względnie dobrą dyscypliną płatności odbiorców, to ogólne ryzyko związane z zaległościami w płatnościach stale rośnie w trzech ostatnich latach. Znajduje to odzwierciedlenie w trwającym trendzie wzrostowym upadłości przedsiębiorstw (średnio +10% rocznie w latach 2016-2018). Przewidujemy wzrost niewypłacalności polskich przedsiębiorstw o dalsze +10% w 2019 r., co stwarza poważne zagrożenie dla zaopatrujących je, nawet największych firm.Jak podsumowuje Tomasz Starus, Członek Zarządu Euler Hermes odpowiedzialny za ocenę ryzyka: - Płynność - okres obiegu należności (DSO - days sales outstanding) dużych (notowanych na giełdzie) spółek jest b. dobra w porównaniu ze światem, podczas gdy średnia dla całego rynku - w tym sektora MŚP - nie jest już tak optymistyczna. Obecnie wynosi on około 85 dni (w oparciu o program analizy należności Euler Hermes) i jest 7 dni dłuższy niż dziesięć lat temu. Biorąc pod uwagę rozwój w tym okresie oferty kredytowej dla firm - w ciągu ostatnich 5 lat średnio o 6,3% rocznie, można powiedzieć, że segment MŚP ulega polaryzacji: niektóre firmy rozwijają się, także dzięki finansowaniu zewnętrznemu, podczas gdy część nie zdołała zmodernizować swojego modelu biznesowego. Mają one bowiem niską kapitalizację - niewielkie środki własne i jednocześnie małe szanse na uzyskanie finansowania zewnętrznego, są więc na rosnącą skalę uzależnione od kredytu kupieckiego dostawców (stąd wydłużanie się wskaźnika DSO). Jest to tym bardziej niebezpieczne, że wiele z tych firm nie “odbije się” i nie zmieni skuteczn... [więcej]

KONTAKT


PORTAL:
biuro.inkasso-plus.pl/status
SIEDZIBA:
Inkasso Plus Sp. z o. o.
ul. Sowińskiego 46
40-018 Katowice
Tel: +48 327287700
Fax: +48 327287788
email:
info@inkasso-plus.pl
kontakt do inspektora ochrony danych:
iod@inkasso-plus.pl
Nasi partnerzy: